Problemy wirtualnego świata: pobieranie i udostępnianie plików

Strefa wolnego internetu wywołuje nieustanne dyskusje i ciągle nie pozwala na ustalenie jednorodnego stanowiska w stosunku do kwestii pobierania i udostępniania plików. Niedawna debata wokół ACTA wywołała fale protestów i pytań o dalsze kroki względem praw autorskich i pobierania multimediów. Choć sprzeciwy dotyczące wirtualnej cenzury, które objęły niemal całą Europę, ucichły, problem praw autorskich ciągle nie został uregulowany.

Problemem nie jest oczywiście sama kwestia kar czy zobowiązań wobec twórców muzyki i multimediów, ale także zagadnienie bezpiecznego surfowania po sieci oraz gromadzenia danych poszczególnych użytkowników. O tym, że anonimowość w internecie jest tylko pozorna mogą świadczyć działania chroniące użytkowników przed cyberprzemocą. Pytanie brzmi jednak na ile gromadzenie danych ma charakter zabezpieczający cyfrowych obywateli, a na ile może działać na ich niekorzyść. Czy jeżeli na własny użytek pobierzemy film z internetu lub zapiszemy jeden z utworów muzycznych możemy spodziewać się ataków ze strony policji i konsekwencji w postaci kar finansowych lub ograniczenia wolności? W przypadku prawa polskiego własność intelektualna definiowana jest w kontekście prywatnego użytku, dlatego też wszelkie dane osobom trzecim można udostępniać tylko w precyzyjnie określonych sytuacjach. Trudno dyskutować z prawem zwłaszcza, że nie zawsze nasze osobiste interpretacje mają jakiekolwiek uzasadnienie. Ze względu jednak na to, że większość plików, które pobieramy, pochodzi z zagranicznych serwerów, sprawa staje się niejednoznaczna. Prawo którego państwa powinno się brać pod uwagę podczas ściągania piosenki amerykańskiego wokalisty? Polskiego czy amerykańskiego? Jako, że w przypadku tego drugiego nie istnieje odrębna definicja użytku osobistego, konflikt staje się ostrzejszy i jeszcze bardziej skomplikowany.

Kwestia dozwolonego użytku osobistego

Zgodnie z pojęciem dozwolonego użytku możemy wykorzystać kopie plików pochodzące z zakupionej przez nas oryginalnej płyty CD, jednak w przypadku prawa amerykańskiego takie działanie jest już nielegalne, ponieważ niezależnie od tego z jakiego nośnika korzystamy, mamy obowiązek pozyskać stosowne zezwolenia i licencje. Kopiując płyty możemy je udostępniać osobom trzecim, jednak konieczne jest, abyśmy wszystkie te osoby znali osobiście – mogą to być więc rodzice lub rodzeństwo, jednak także tutaj pojawia się wiele niedomówień i możliwości dokonywania indywidualnych interpretacji. Z przyjaciółmi możemy być bowiem w bliższych relacjach niż z kuzynostwem, widać więc, że regulacje prawne stają się dla ich twórców prawdziwym wyzwaniem. Oczywiście za tego typu działanie nie możemy pobierać żadnych opłat, które pozwalałyby się nam w jakikolwiek sposób wzbogacić. Jeżeli mielibyśmy ochotę pobraną piosenkę puścić w lokalu usługowym, na przykład w kawiarni – nawet wtedy, kiedy z założenia chcielibyśmy jej posłuchać tylko dla samych siebie – zmuszeni jesteśmy do uregulowania kwestii finansowych z organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Okazuje się też, że na niezbyt czujnych użytkowników globalnej sieci czeka kolejny haczyk w postaci zapisu dotyczącego pochodzenia plików, ponieważ na własny użytek możemy pobierać tylko te filmy, zdjęcia i muzykę, które trafiły do powszechnego obiegu w sposób legalny. W jaki sposób mamy więc ustalić czy plik nie został wykradziony ze studia lub nie pojawił się na długo przed planowaną, światową premierą?

Pobieranie plików

Warto pamiętać, że pobrane przez nas multimedia nie mogą być przez nas udostępniane, ponieważ koliduje to z, wspomnianymi już wcześniej, zapisami dotyczącymi powinowactwa. Ze względu na to, że dane możemy udostępniać tylko tym osobom, które znamy osobiście i z którymi pozostajemy w bliskich relacjach, nie możemy dysponować kopiami na szerszą skalę, ponieważ nie jesteśmy w stanie kontrolować osób decydujących się na ich pobranie. Sprawa jest problematyczna, ponieważ przeciwnicy takiego rozwiązania podkreślają, że w przypadku niektórych portali istnieje możliwość ograniczenia dostępu do własnego konta osobom postronnym. Przykładem może być chociażby popularny Facebook, na którym możemy za pośrednictwem jednego kliknięcia myszką wyłączyć z grona czytelników naszego profilu tych osób, których obecności sobie nie życzymy. Zdania specjalistów są podzielone, dlatego prawdopodobnie jeszcze długo nie będziemy w stanie znaleźć złotego środka. Biorąc pod uwagę powyższe wszelkie programy służące globalnej wymianie danych, takie jak chociażby popularny BitTorrent czy eMule, możemy mieć legalnie zainstalowane na dysku o ile z nich nie korzystamy. Ze względu na to, że oparte są o zasadę udostępniania i pobierania informacji pomiędzy użytkownikami znajdującymi się w rozmaitych zakątkach świata, ich wykorzystywanie jest niezgodne z prawem. Wyjątkiem jest jednak przesyłanie plików, których wirtualna publikacja jest legalna, jednak także tutaj nie zawsze wiemy z jakiego źródła pochodzi wybrany przez nas film czy piosenka.

Co możemy a czego nie?

Odwołując się tylko do przestrzeni polskiego podwórka i bazując na rodzimych przepisach, mamy prawo legalnego kopiowania muzyki, filmów czy zdjęć i udostępniania ich przyjaciołom i rodzinie, pod warunkiem jednak, że pochodzą z oryginalnej (i posiadanej przez nas na własność) płyty CD lub z Internetu, jednak w takim kontekście bez zapośredniczenia danych przez programy typu eMule czy BitTorrent. Ograniczenie się do polskiego prawa nie oznacza jednak wcale, że takie działanie nie będzie uznane za nielegalne w przypadku innych państw. Istotne jest także zaznaczenie, że dozwolony użytek osobisty nie obejmuje programów komputerowych. Właśnie dlatego coraz więcej firm ogranicza się do „wypożyczania” oprogramowań, dając jedynie prawo do ich wykorzystywania, przez co nie możemy udostępniać go osobom trzecim. Polskie prawo umożliwia jednak pobieranie multimediów z serwisów typu Rapidshare czy sieci P2M, ponieważ w takich sytuacjach pobieramy pliki bez możliwości jednoczesnego udostępniania ich osobom postronnym. Dyskusyjne jest jednak ciągle uiszczanie opłat, na przykład za możliwość uzyskania konta premium, ułatwiającego bardzo często dostęp do nielegalnych kopii. Widać więc jak trudne jest jednoznaczne unormowanie przepisów, ponieważ za każdym razem może to kolidować z rozporządzeniami wprowadzanymi przez inne kraje.

banner ad

Zostaw Komentarz